Gorce. Z widokiem na Tatry, czyli z Obidowej do Jamnego.

 

Jesień to najpiękniejszy czas w górach! Wiele jest miejsc w Beskidach, z których możemy oglądać strome szczyty Tatr. Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że to właśnie z Gorców najprzyjemniej jest  podziwiać ich ogrom i majestat. To tutaj znajdziemy niezliczoną ilość szerokich, widokowych polan, na których jeszcze niedawno pasły się tysiące owiec. To tu jesienią buki zrzucając pożółkłe liście, pozwalają cieszyć oczy panoramą najwyższych w Polsce gór. Kto choć raz usiądzie z kubkiem gorącej herbaty na Polanie Przysłop Dolny, ten zrozumie dlaczego tak liczni wracają tu z kolejnymi jej litrami w termosie.

 

Najwyższy szczyt Gorców, Turbacz, wznosi się średnio 250m wyżej niż szczyty bliskiego Beskidu Wyspowego. Jest on również wyższy od najwyższego szczytu sąsiedniego  Beskidu Sądeckiego. Dzięki temu poza malowniczością, panoramy z okolicznych szczytów cechuje hipnotyzująca rozległość.

 

Wędrując ze Schroniska PTTK Stare Wierchy nad wioską Obidowa, przez Turbacz, aż do Gorczańskiej Chaty, znajdującej się nad przysiółkiem wsi Ochotnica Górna – Jamnym, ile razy nie spojrzymy w prawo, w kierunku południowym, tyle razy westchniemy głośno z zachwytu. To właśnie dlatego, że do Tatr, w lini prostej mamy stąd zaledwie 30km. Czy możliwe jest, by ten cudowny widok towarzyszył nam przez cały dzień? Tak! Jak najbardziej. Wystarczy jeden wolny weekend i chęci.

 

Aby zrobić sobie całodniową, pełną wspaniałych widoków wycieczkę wystarczy podjechać do Obidowej. Znajduje się ona przy drodze z Krakowa do Zakopanego, tuż przed Nowym Targiem. Nasza piesza wycieczka zajmie nam ok. 7 godzin, kiedy to przejdziemy blisko 23 km.

 

Obidowa. Zielonym szlakiem podchodzimy do Schroniska PTTK Stare Wierchy. Tam po 30 minutach drogi pod górę, warto chwilę odsapnąć.  70 lat temu, gdy na polanie stało jeszcze pierwsze, spalone w 1945r. przez Niemców schronisko, mieściła się tu baza partyzantów. W chwili wybuchu II wojny światowej, to właśnie Gorce stały się miejscem schronienia dla rozwijającego się ruchu partyzanckiego. Wszystko za sprawą niewielkiej ilości utwardzonych dróg, wszechobecnych, gęstych lasów, bliskości granicy państwa i ogromnej ilości szałasów pasterskich, w których partyzanci często znajdowali schronienie. Dziś po partyzantach pozostały jedynie skromne krzyże, a bezcenne wtedy szałasy, po wojnie zaczęły popadać w ruinę.

 

Po odpoczynku idziemy dalej. Razem ze znakami szlaku czerwonego wchodzimy na najwyższy szczyt Gorców.  Stąd już tylko parę minut do Schroniska PTTK na Turbaczu, które w zasadzie znajduje się pod  Turbaczem, a nie (jak mówi nazwa), na nim. Budynek, który ukaże się naszym oczom, to trzeci na przestrzeni 40 lat, który od blisko 60 pełni funkcję schroniska, w okolicy szczytu. Warto wiedzieć, że czerwony szlak, którym będziemy poruszać się dalej, to najdłuższy w Polsce szlak turystyczny. Ma on długość blisko 500 km! Główny Szlak Beskidzki biegnie z Ustronia w Beskidzie Śląskim, przez Beskid Żywiecki, Makowski, Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski i kończy się w Wołosatym w Bieszczadach. Jego przejście zajmuje średnio 21 dni, a po tym czasie ilość odcisków, jeśli szliśmy w nowych butach, może dojść nawet do setki.

 

Będąc w okolicy Turbacza, dobrze wiedzieć, że możemy tu przypadkiem spotkać lokalną gwiazdę muzyki Rock Polo, Sławomira. Pochodzi on właśnie z okolicznej Koniny, do której z Turbacza zaledwie trzy godziny drogi pieszo. Co najlepsze Sławomir to bez wątpienia lokalny patriota, bo jego rodzinna miejscowość stała się planem zdjęciowym podczas kręcenia teledysku do utworu „Ni mom hektara”, z którym Sławomir kojarzony jest najczęściej. Teledysk TUTAJ.

 

Porozglądawszy się za Sławomirem,  możemy iść dalej. Dochodzimy na Długą Halę. Wszyscy wiemy, że Dolina Chochołowska w Tatrach to miejsce wiosną zalane milionem krokusów. Wszyscy o tym wiemy, dlatego też co roku kolejki do Tatrzańskiego Parku Narodowego dłużą się jak dni, kiedy zdecydujemy się odstawić słodycze. Całe szczęście, o krokusach na Długiej Hali wiedzą już jedynie miłośnicy, mniej popularnych Gorców, dlatego tłumów i zadeptanych krokusów tu nie znajdziemy. Co do krokusów, to jesienią ich tu jednak nie uświadczy, dlatego idziemy  dalej. Po około 20 minutach drogi, schodzimy ze szlaku czerwonego, by dalej poruszać się szlakiem zielonym.

 

Dochodzimy do tajemniczej Bulandowej Kapliczki, którą w 1904 roku postawił tu Tomasz Chlipała, zwany Bulandą. Bulanda był hardym bacą, który przez 50 lat pasł tu owce i woły na pobliskiej polanie. Co ciekawe nie miał on czterech czy pięciu potulnych baranków, a co roku ponad 600 nadpobudliwych owiec i blisko setki rozjuszonych wołów. Był znanym w całej okolicy czarownikiem i  znachorem, który z powodzeniem leczył ludzi i zwierzęta w iście magiczny sposób. Niektórzy twierdzą, że pod kaplicą ukrył swą księgę czarów, inni, że znajduje się pod nią wspaniały skarb, którego strzegą najtłustsze żmije. Są również i tacy, którym Bulanda ponoć  sam wyjawił, że podczas snu ujrzał dusze pokutujące za grzechy, błądzące po okolicznych polanach i to właśnie dla ich ukojenia postawił tę kaplicę. Kiedy wspomnimy jeszcze o ostatnich, według których to duch przedwcześnie zmarłej córki Bulandy nakazał mu budowę kaplicy, możemy wtedy z pewnością  stwierdzić,  że jedyne co pewne w tych historiach to to, że Bulanda już nie żyje.

 

Za szlakiem zielonym dojdziemy do polany  Przysłop Dolny, o której pisałem na wstępie. Komu lenistwo nie przeszkodzi w zabraniu na górę termosu z herbatą, ten właśnie tu doceni tę część swojego charakteru, która pomogła mu wygrać w walce z wygodnictwem. Choć od samego rana mogliśmy oglądać przepastne szczyty Tatr, to jednak dopiero tutaj panorama nabiera magicznego wymiaru . Pewnie to właśnie za sprawą borówek, rosnących przy tajemniczej Bulandowej Kapliczce… Z szeroko otwartymi oczami utkniemy tu na dobre.

 

Co ciekawe z polany Przysłop Dolny niedaleko do góry Gorc, gdzie 22 paźziernika br. w ramach Warsztatów Fotografii Krajobrazowej będzie można wejść na potężną wieżę widokową i o wschodzie słoca zrobić swoje najlepsze zdjęcia Tatr. Gorąco zapraszam na warsztaty, o których więcej znajdziecie TUTAJ.

Gdy wreszcie się ockniemy, a może to być tuż przed zmrokiem,  skupmy się by tuż za polaną zejść ze szlaku zielonego na szlak żółty, którym po godzinie dojdziemy do Schroniska Studenckiego „Gorczańska Chata”.  Miejsce idealne na nocleg, dlatego jeśli planujecie wieczorem wracać z Ochotnicy Górnej to domu, to właśnie nadszedł czas na zmianę planów. Chata na pewno zrobi swoje i już niebawem wpadniecie na kolejną noc, jak każdy kto poczuł jej klimat.

 

Wędrując po złotych od bukowych liści lasach i magicznych bulandowych szlakach, warto schylić się po ten najpiękniejszy bukowy liść i schować go do dziennika, by do następnej wycieczki, zaklęte piękno gór mieć zawsze pod ręką.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s