Bieszczady. Nieistniejący Dźwiniacz Górny.

DSCN8671

Podczas spaceru po Dźwiniaczu Górnym na próżno szukać miejscowego, który opowiedziałby nam o losach wsi. Ciężko znaleźć się tu przypadkiem, bo i wszystkie drogi zdają się kończyć swój bieg właśnie w Dźwiniaczu. Idąc wzdłuż Sanu ścieżką edukacyjną Bieszczadzkiego Parku Narodowego, równie ciężko się tu zgubić. Polskie i ukraińskie słupki graniczne, stojące po dwóch brzegach rzeki, dzielą dziś dawną wieś pomiędzy dwa pańtwa. W koło cisza i pustka. Jedynie stary cmentarz i kilka przydrożnych krzyży, nielicznym przypomną o losie prawie  półtora tysiąca Bojków, mieszkających jeszcze 80 lat temu na tej ziemi.

DSCN8614

Był dwudziesty drugi dzień kwietnia. Dobrze po 17:00. Wracając z Torfowiska Tarnawa, zaparkowałem samochód przy stanicy konia huculskiego w Tarnawie Niżnej. Właśnie tam ma swój początek ścieżka przyrodniczo-historyczna Tarnawa Niżna – Dźwiniacz Górny. (O samym torfowisku możecie przeczytać w moim wpisie Torfowisko Tarnawa. Urok Laponii w Bieszczadach.)

Jeszcze trzy godziny do zachodu, na pewno zdążę – pomyślałem. Za cel wycieczki obrałem sobie stary cmentarz, oddalony 3 km od drogowskazu stojącego pomiędzy Tarnawą Niżną a Bukowcem. Kieruję się za znakami białego kwadratu z zielonym, poprzecznym paskiem. Już na samym początku wycieczki, zerwana po ulewach kładka nad potokiem Roztoka, niejednego skłoni do ściągnięcia butów. Potok jest tutaj na tyle szeroki, że niełatwo znaleźć odpowiednie miejsce do przejścia przez niego po kamieniach. Sam przekonałem się o tym w połowie przeprawy. Buty schły do rana. 100 metrów dalej Roztoka wpada do Sanu, którym poprowadzona jest granica Polski i zewnętrzna granica Unii Europejskiej.

DSCN8621

Zgodnie z podaniami, Dźwiniacz Górny został założony przez Piotra Kmitę w XV bądź XVI wieku. Przed wybuchem II wojny światowej po obu stronach Sanu rozsianych było tutaj blisko 200 bojkowskich chyży. Na ponad 1500 mieszkańców, tylko 24 stanowili Polacy, a 160 Żydzi. Pozostali byli Rusinami. We wsi w tym czasie stały dwa dwory, cerkiew, szkoła jednoklasowa, młyn wodny i tartak.

Co ciekawe, znane szeroko Muczne, położone na południe od zboczy Jeleniowatego, przed II wojną światową było jedynie niewielkim przysiółkiem Dźwiniacza Górnego, gdzie stało 8 domów i funkcjonowała dworska potażarnia. (Potaż produkowano tutaj z popiołu pochodzącego ze spalania drewna i węgla drzewnego. Służył m. in. do produkcji szkła, mydła, czy nawozów). W 1975 roku powstał tutaj rządowy Ośrodek Hodowli Zwierzyny Łownej, a cały teren został zamkniety dla osób postronnych. Za sprawą tego ośrodka Muczne obrosło legendami, w czasie, gdy o Dźwiniaczu do dziś wiedzą nieliczni.

DSCN8630

Idę przez malowniczą dolinę. Lubię wiedzieć więcej o miejscu, w którym właśnie jestem, dlatego wyciągam z plecaka ulubiony przewodnik. Czytam, że ciekawą postacią w Dźwiniaczu był Jurij Kmit – proboszcz parafii w 1910 roku. Jurij jako zapalony badacz folkloru bojkowskiego, napisał „Słownik gwary Bojków” i wiele artykułów dla czasopism „Litopys Bojkiwszczyny” i „Beskyd”. Słownik opublikowano niestety tylko do haseł na literę „k”. Wojna raz na zawsze przerwała jego publikację i proste życie Bojków. Ja w tym czasie zamykam książkę i idę dalej. Przyglądam się rozległemu bobrowisku, rozciągniętemu wzdłuż ścieżki.

DSCN8635

W 1939 roku na Sanie ustanowiono granicę pomiędzy Niemcami i Związkiem Radzieckim. Dźwiniacz Górny został wtedy rozdarty pomiędzy dwa mocarstwa. Czy prości chłopi podejrzewali, że zbliża się koniec ich maleńkiej ojczyzny? W parę lat później wieś przestała istnieć. Rodziny żyjące po wschodniej stronie Sanu Rosjanie wysiedlili w okolice Równego, natomiast mieszkańcy zachodniej części (blisko 160 rodzin) w 1946 roku zostali wysiedleni w okolice Kołomyi. Pod hasłem oczyszczania pasa granicznego, niebawem po wysiedleniach, wszystkie zabudowania wioski zostały zrownane z ziemią. Przestała istnieć cerkiew, zniknął dwór, tartak i młyn. Ciężko dziś szukać pozostałości po tych 200 chyżach, malowniczo położonych nad Sanem.

DSCN8626

Po dużej wsi zostały całe cztery krzyże, dwa cmentarze i stare lipy w miejscu, gdzie niegdyś stał dwór. Po stronie ukraińskiej można odszukać kamienną podmurówkę rozebranej cerkwi. (Oczywiście w tym miejscu zabronione jest przekraczanie granicy, o czym przypominają gęsto postawione słupy graniczne i tablice). Wędrując drogą, którą widzicie na zdjęciu poniżej, nie potrafiłem obojętnie przejść obok samotnych kapliczek. Kto je postawił? Kto się przy nich co dzień modlił? Podczas spaceru cały czas towarzyszyła mi wysoka Kiczera Dźwiniacka (na zdjęciu za kapliczką)  i myśl o Bojkach żyjących w jej cieniu przez ponad cztery stulecia… Zachodzące słońce prowadziło mnie dalej na stary cmentarz – cel tej wycieczki.

DSCN8649

200 metrów przed cmentarzem, pracownicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego postawili porządną wiatę, w której można śmiało zrobić przerwę na posiłek, czy schronić się przed deszczem. W środku znajdziemy ławki i stół. By takich miejsc mogło powstawać więcej, pamiętajmy o kupnie biletu wstepu na tę ścieżkę. Kasa znajduje się w Tarnawie Niżnej w Bazie nad Roztokami.

IMG_20180422_183736

Stary cmentarz dostrzec można już z daleka. Znajduje się na wzniesieniu. Otoczony wysokimi, sędziwymi drzewami zaprasza wędrowca do poznania historii tej ziemi. Tuż przy wejściu stoi tablica z opisem losów Dźwiniacza. Jest kwiecień, przyroda dopiero budzi sie do życia. Pojedyńcze pierwiosnki starają się kolorowymi kwiatami przełamać panujący tutaj nastrój zadumy. Gdzieś pod nimi spoczywa roczny syn Jurija – znanego już Wam pasjonata folkloru Bojków.

DSCN8654

Według przekazywanych ustnie wspomnień, przed wieloma laty, na cmenatrzu znajdowało sie cudowne źródło. Chorzy pojawiali się przy nim o świcie i zanurzoną w wodzie szmatą przecierali oczy. Mokre kawałki materiału wieszali później na pobliskich drzewach. Bacznie rozglądam się po okolicy. Nad pobliskimi łąkami cały czas krąży myszołów. Spośród kilkunastu zachowanych tutaj nagrobków moją uwagę zwracają trzy niewielkie krzyże. Robię im wiele zdjęć. W tle cały czas ta sama Kiczera Dźwiniacka.

DSCN8668DSCN8658DSCN8661

200 metrów niżej znajduje się nowy cmenatrz z połowy XIX wieku. Choć był trzy razy większy od starszego, zachowało się na nim jedynie trzy nagrobki. Widok rozciągający się z dróżki pomiędzy cmentarzami na dobre zapadł mi w pamięci. Dolina Sanu w promieniach zachodzącego Słońca wyglądała tamtego dnia jak z najpiękniejszej bajki.
Jak tu nie pomysleć o tych, którzy kiedyś mogli podziwiać ten widok z okien swoich domów?

DSCN8643
DSCN8674

Słońce zaszło za horyzont na chwilę po tym, gdy doszedłem do zaparkowanego auta. Spacer zajął mi niecałe dwie godziny. Nie spotkałem żadnego turysty. Z pewnością wycieczkę do Dźwiniacza Górnego powtórzę jeszcze nie raz.

Planując wycieczkę w góry, polecam Wam Moi Mili posiedzieć chwilę nad mapą Bieszczadów, by odszukać na niej te mniej znane miejsca.

Martin
Przewodnik Górski z licencją Bieszczadzkiego Parku Narodowego

PS. Wracając do Ustrzyk Górnych, tuż za dawnym przysiółkiem Dźwiniacza – Mucznem, na drodze spotkałem dwa żubry. Emocje nie pozwoliły szukać aparatu, dlatego zdjęcie powstało przy pomocy telefonu.

IMG_20180422_195449_1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s