Pierwszy tydzień jesieni na Haliczu. Bieszczady.

Pierwszy tydzień jesieni to dla mnie co roku czas podziwiania niepowtarzalnej bieszczadzkiej przyrody. Nie tylko według mnie jesień bez spacerów połoninami, to jak oczy bez błysku czy rosół z kostki. Jakoś ją człowiek przełknie, tylko po co? Autem, busem czy autostopem – jedźcie w Bieszczady! Takiej jesieni nie zobaczycie na krakowskich Plantach czy w nawet…

Zarośnięte bojkowskie piwnice. Jaworzec

Wiele jest w naszych Bieszczadach ścieżek edukacyjnych, jednak jedna według mnie zasługuje na szczególne wyróżnienie. Ścieżka o której chcę Wam dziś opowiedzieć łączy trzy nieistniejące wioski w dolinie rzeki Wetlinka. Cicha dziś dolina tej rzeki, leżąca w samym sercu wysokich gór, niewiele ponad 70 lat temu była domem setek Bojków. Zatarte przez mijający czas ślady…

Bieszczady. Nieistniejący Dźwiniacz Górny.

Podczas spaceru po Dźwiniaczu Górnym na próżno szukać miejscowego, który opowiedziałby nam o losach wsi. Ciężko znaleźć się tu przypadkiem, bo i wszystkie drogi zdają się kończyć swój bieg właśnie w Dźwiniaczu. Idąc wzdłuż Sanu ścieżką edukacyjną Bieszczadzkiego Parku Narodowego, równie ciężko się tu zgubić. Polskie i ukraińskie słupki graniczne, stojące po dwóch brzegach rzeki,…

Jak zostałem przewodnikiem górskim?

Już w podstawówce, podczas pierwszych wycieczek klasowych w Beskid Niski, z podziwem patrzyłem na pełnego pasji przewodnika prowadzącego naszą grupę. Pamiętam w szczegółach cerkiew w Kotani i cmentarz wojenny w Krempnej, które wtedy zwiedzaliśmy. Choć od tamtych wakacji zdążyło upłynąć ponad piętnaście wiosen, wciąż potrafię przypomnieć sobie historie, których wtedy słuchałem z szeroko otwartymi oczyma….

Chatka na Końcu Świata w Starym Łupkowie.

Pytany o najlepsze schronisko w Beskidach, zawsze w euforii odpowiadam jednym słowem i bez zastanowienia: „Łupków!”. Odwiedziny tej leżącej przy Przełęczy Łupkowskiej, na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów, niepozornej chatki, to jak pałaszowanie porządnego andruta z  kakaową melasą. Na wstępnie mówisz sobie: „Tylko jeden kawałek”, a kończy się na zjedzeniu całego blatu i kilkudniowej wizycie…